niedziela, 31 sierpnia 2014

Od Cole'a cd Jess

- Musiał być dobrym trenerem. - Powiedziałem.
- Tak. - Przyznała Jessica. - I bardzo wymagającym.
- Jak się chce być w czymś dobrym trzeba cierpieć.

Jess? Brak wełny... :(

Od Jess cd Cole'a

Także się uśmiechnęłam. Zjedliśmy na pół łanie. Po posiłku z powrotem zmieniliśmy się. Położyłam się na trawie.
 - Wiesz nie mam pojęcia dlaczego stąd wyjechałam... Przecież tu jest super... - powiedziałam w stronę chłopak
a- Ja mam to wiedzieć ?
- Nie, ale ciągle się zastanawiam, bo szczerze już nie pamiętam powodu...
- Skleroza
Uśmiechnęłam się pod nosem i uderzyłam go lekko w ramię.
- Z kim trenowałaś ? - zapytał się Cole
- Na początku sama, potem z trenerem... Nazywał się Eric*... Dał mi wycisk ale nauczyłam się tego i owego...

* Eric trener, lider, z filmu Niezgodna...

< Cole ? >

Od Tris cd Elizabeth

- Aktualnie wychodziłam, żeby pochodzić po lesie. Może pochodzimy razem.
- Okej,a nie zgubimy się.
- Nie przed zmianą wrócimy, więc wyczyjemy gdzie dom.
- No okej
- To choć - powiedziałam i ruszyłam.

Elizabeth

sobota, 30 sierpnia 2014

Nowy członek

Worriz

Od Elizabeth cd Tris

Cieszyłam się, że w końcu, chyba, znalazłąm dom. Nie będę juz samotnym wilkiem.
- Ale zaraz... - myślałam na głos - skąd wiesz, że wasza alpha mnie przyjmie? W końcu ty nie podejmujesz decyzji. - powiedziałam - Bez obrazy, ale jesteś Deltą a one nie decydują. - ododałam
- Jestem pewna, że pozwoli ci do nas dołączyc. Ale może spróbujemy rano? To nie jest najlepsza pora, Cole jest na polowaniu. - powiedziła. Pokiwałam głową zgadzając się.
- A co porobimy do rana? - spytałam
<Tris?>

Od Tris cd Elizabeth

Wychodziłam właśnie z naszego domu, kiedy usłyszałam jakąś wadere.
- Hej czy to twój dom? - spytała.
- Nie tylko mój. To jest wataha wilkołaków. Ja jestem deltą, szukaz czegoś?
- Tak, domu. Tam gdzie mnie przyjmą.
- To my cię przyjmiemy.
- Na serio?
- Tak, jak się nazywasz? Bo ja Tris.
- Ja jestem Elizabetch.
<Elizabeth?>

Nowa członkini

Tris

piątek, 29 sierpnia 2014

Od Cole'a cd Jess

Jessica biegła tuż za mną. Goniliśmy łanię, aż ta zaczęła zwalniać. Wtedy zaczęliśmy atakować. Po chwili łania leżała na ziemi. Posłałem Jess wilczy uśmiech.

Jess?

Od Elizabeth cd Cole'a

- Byłam głodna... chyba nie pójdę do sklepu i nie poproszę sprzedawcy o batonik w postaci wilka... ? - mruknęłam do siebie i zjadłam upolowanego wcześniej ptaka.
Po posiłku ruszyłam dalej i po parunastu minutach znowu natrafiłam na dzieło ludzi. Tym razem był to całkiem spory dom w samym środku lasu. Wyglądał na stary ale był na prawdę zadbany. Przyglądałam się mu przez chwilę, ale po paru sekundach musiałam się schowac bo drzwi od budynku sie otworzyły.Wyszła przez nie... jakaś wilczyca, a to oznaczało jedno-watahę wilkołaków i ich wspólny dom. Pomyślałam sobie, ze fajnieby było znaleźc w końcu stały dom. Podeszłam do dziewczyny.
- Cześc, to jest twój dom? - spytałam
<Dziewczyno?>

Od Cole'a cd Elizabeth

- Tylko jeśli widzę, że ktoś poluje na kurczaki. To raczej nie jest najlepszy pomysł. - Odpowiedziałem. - I tak jest nas tu więcej.
Nieznajoma chciała chyba zadać następną serię pytań, ale zanim zdążyła to zrobić ominąłem ją i zająłem się szukaniem zająca, którego goniłem zanim ją spotkałem.


Elizabeth?

Od Jess cd Cole'a

- Głodny ? - zapytałam
- Trochę, a ty ? - powiedział
- Trochę, na pół ?
- Ok
Ruszyliśmy ja na wyścigi kto pierwszy ten lepszy. Łania zobaczyła nas i zaczęła biec. My za nią. Slalomami przez las. Prowadziłam, potem Cole mnie wyprzedził to ja przyspieszyłam.
< Cole ? >

Od Elizabeth

Biegłam przez las... była noc, a księżyc był w pełni.Trafiłam do niewielkiego miasteczka złożonego z malutkeigo sklepiku i kilku równie małych domów z których każdy miał farme zwierząt i nieco ziemi pod uprawę. Była głodna.
Normalnie zmieniłąbym sie w człowieka i kupiła sobie coś w sklepie, ale podczas pełni nie jest to możliwe... kiedy zobaczyłam kurę chodzącą po drodze nie potrafiłam się powstrzymac. Bez namysłu rzuciłam się na bezbronnego ptaka. Jej głośne krzyki spowodowane moim atakiem obudziły(prawdopodobnie) jej właściciela, gdy tylko mnie zobaczył przez okno, dobył broni i zaczął strzelac.
W pośpiechu wzięłak martwą juz kurę do pyska i zaczęłam biec ile sił w łapach. Zwolniłam dopiero, kiedy znów znalazłam się w lesie i nagle... na drodze stanął mi szary, zielonooki wilk. Nieczęsto zdaża się, by zwykłe wilki miały takie oczy, zgadłam więc, że to jest człowiek, taki jak ja.
- Cześc - powiedziałam ale on zaczął powarkiwac na mnie. Coś mi mówiło, że tutejsi nie polują na zwierzęta farmerów. Ja też nigdy tego nei robiłam ale to była wyjątkowa sytuacja... nie zdążyłam niczego zjeśc przed przemianą. Postanowiłam kontynuowac rozmowę. - mieszkasz w tym miasteczku? Jest was tu więcej, czy tylko ty? - zaczęłam go wypytywac ale wciąż milczał wściekły. - co ci jest? Masz zły dzień, czy to u ciebie normalne?
<Cole?>

Nowa członkini

Elizabeth

Od Crystal

Nie pozwalano mi śnić, nie pozwalano mi marzyć. Teraz to wszystko działo się naprawdę. Wszystko co pragnęłam stało się częścią mojego życia. Byłam wolna, wolna jak jakiś ptak. Uwolniłam się od rodziców i tamtejszych obowiązków. Stałam się samodzielna. Nie uwolniłam się jednak od ciążących na mnie obowiązkach i czymś w rodzaju klątwy. Nie przeszkadzało mi to że jestem w połowie wilkiem, a w połowie człowiekiem. Czuje się z tym dobrze że czymś w końcu wyróżniam się od innych. Jednak muszę być....
-Wiecznie w ukryciu- wyszeptałam do siebie czając się w krzakach. Miałam ochotę pobawić się z okolicznymi zwierzętami. Na polanie dostrzegłam samotną łanię, chciałam ją tylko lekko pogonić by rozprostować łapy i poczuć co to znaczy być niezależnym.
Ruszyłam nagle. Sarna nawet nie zauważyła skąd wybiegłam, szybko więc zaczęła uciekać, a oto właśnie mi chodziło. Łania wybierała coraz trudniejszą tracę na której znajdowały się małe przeszkody typu powalone drzewa, skały oraz rowy. W końcu zmęczone, i zdyszane zwierze wbiegło w las. To była już moja granica. Z moją prędkością szybko bym zrobiła sobie krzywdę. Zaśmiałam się szczęśliwa po czym przybrałam z powrotem postać człowieka.
Poczułam nagle że nie jestem tu sama. Wiedziałam że jest to teren jakiejś watahy, ale nie miałam pewności co do tego. Obejrzałam się by ocenić sytuację. Jak to był człowiek mogła bym mieć poważny problem. Zauważyłam również że coś porusza się pomiędzy drzewami z zawrotną szybkością. Nie była to ta łania z którą bawiłam się w berka, było to coś zupełnie innego.
<Tajemniczy cieniu? czt. Ktokolwiek? >

Od Kim

Podróżowałam już przez 10 lat . I nadal nie znalazłam miejsca odpowiedniego dla siebie . Narobiłam sobie wrogów , których teraz muszę znosić.. Pracowałam jako kelnerka. Tak jka teraz w tym mieście . Zarobiłam dużo pieniędzy , ale nie wystarczająco . Musiałam zbierać i oszczędzać , co nie sprawiało mi to chęci . Pewnego dnia gdy poszłam do pracy , jak zwykle fartuszek na mym biodrze i do roboty . Słuchałam zamówień i notrowałam je później zanosiłam do barku . Po paru minutach już było gotowe . Wziełam dwie ogromne tace i szłam zanieść do wybranego stolika . W pewnym momęcie potknełam sie i upadłam . Wszystko zawisło w powietrzu zeby później spaść na mnie . Wstałam i pozbierałam wszystko. Poszłam do szefa na dywanik. Miałam zawieszenie . Przebrałam się i poszłam do parku . Usiadłam i myślałam .
Ktoś ?Jakiś chłopak ?

Od Cole'a cd Jess

Podbiegłem do Jess, a ona zaczęła uciekać. Przez dłuższy czas ganialiśmy się po lesie. W pewnym momencie zatrzymałem się w miejscu z wzrokiem utkwionym w młodej łani. Po chwili podeszła do mnie Jess.

Jess?

czwartek, 28 sierpnia 2014

Od Jess cd Cole'a

- Oj nie bądź taki - powiedziałam i też się zmieniłam w wilka
Popchnęłam go lekko w bok i zaczęłam się wygłupiać. Dotknęłam go w bok łapą i uciekłam kawałek.
- Berek !
< Cole ? >

Nowa członkini

Kim

Od Cole'a cd Jess

Podniosłem głowę i spojrzałem  Jess. Stała nade mną śmiejąc się. Podciąłem ją i po chwili dziewczyna leżała obok mnie. Zmieniłem się w wilka i odszedłem kilka kroków.

Jess? Brak weny...

środa, 27 sierpnia 2014

Od Jess cd Cole'a

Złapałam Cola za rękę i przewróciłam go.
- Wiesz ostatnio trenowałam... Widać że ty nie - powiedziałam z uśmieszkiem
Chłopak szybko wstał. Podałam mu rękę by pomóc, złapał ją, a ja mu wykręciłam rękę do tyłu.
- Czuję że będę miała frajdę - powiedziałamCole wyślizgnął mi się i zaczął wreszcie atakować. Ja robiłam proste, szybki uniki. Pod kosiłam mu nogi, nogą. Przewrócił się, znów. =)
< Cole?  >

Nowa członkini

Crystal

Od Cole'a cd Jess


 Zależy co masz na myśli mówiąc mały trening...
- Dowiesz się jeśli się zgodzisz. - Powiedziała Jessica.
- Czyli szantaż? Okey, idziemy.
Jess Usmiechnęła się.
- Myślałam o sztukach walki. - Powiedziała.
Wyszliśmy na zewnątrz.

Jess?

Od Jess cd Cole'a

- A, dużo się nie działo. Przeprowadziłam się tu wczoraj, znowu łowcy... - powiedziałam
- Ciągle mnie ścigają - powiedziałam- O to źle, ale dobrze że tu trafiłaś - uśmiechnął się
- Dzięki, słyszałam że jesteś Alphą.
- Tak, a co ?
- Jak ostatnio cię widziałam byłeś Betą
- No pozmieniało się
- Mogą dołączyć ?
- Co za pytanie jasne
- Dzięki, o i jeszcze jedno przyda mi się mały trening, chętny ?

< Cole ? Chętny  >

Nowa członkini

April

Od Cole'a cd Jessici

- Cześć. - Uśmiechnąłem się. - Wchodź.
Jessica weszła do środka.
- Chcesz coś do picia? - Spytałem.
- Nie, dzięki. - Odpowiedziała dziewczyna po chwili zastanowienia.
- To opowiadaj co u Ciebie. - Poprosiłem.

Jessica?

Od Jedssici

Niedawno się przeprowadziłam, przypomniało mi się że mam w miasteczku przyjaciela. Od razu zadzwoniłam:
" - Hej Cole
- Hej Jessica, co tam ?
- Wiesz niedawno przeprowadziłam się w twoje okolice, mogę wpaść ?
- Jasne przychodź"
Wsiadłam do swojego samochodu i ruszyłam. Po paru minutach byłam. Wysiadłam z samochodu i zadzwoniłam do drzwi. Otwarł mi je Cole.
- Siemka - powiedziałam
< Cole? >

wtorek, 26 sierpnia 2014

Pierwsze pożegnanie i nowy punkt regulaminu

Ponieważ nie dostałam jeszcze ani jednego opowiadania od Ayan, jestem zmuszona ją usunąć z bloga.

Chcę również poinformować wszystkich, że w związku z zaistniałą sytuacją postanowiłam wprowadzić do regulaminu nowy punkt.

jamajka1234

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Nowy członek

Thomas

Od Cole'a cd Blair

- Jesteś z Rosji, prawda? - Spytałem.
Blair kiwnęła głową.
- Wiec co sprowadza cie do Ameryki?
- To długa historia. - Powiedziała Blair.
- Okey, jeśli nie chcesz nie musisz mówić. - Odparłem.

Blair?

Od Blair cd Cole'a

Spochmurniałam.
- Masz rację. - odpowiedziałam - Ale teraz i tak to nie ważne...
- Coś sie stało..? - Cole przekrzywił głowę, uważnie mi się przyglądając.
Westchnęłam.
- Powiedzmy, że nie mam z nimi kontaktu. - odpowiedziałam wymijająco, starając się zwalczyć łzy, które cisnęły mi się do oczu - A ty, co chciałeś wcześniej powiedzieć..? - zmieniłam temat.

Cole?

Od Cole'a cd Blair

- Właściwie to ani jedno ani drugie. - Odpowiedziałem na pytanie Blair. Dziewczyna spojrzała na mnie zdziwiona. - Zostałem ugryziony. A ty?
- Klan wilkołaków. - Powiedziała.
- Trochę ci zazdroszczę. - Przyznałem.
- Dlaczego? - Spytała Blair.
- Przynajmniej nie musiałaś ukrywać się przed rodziną... - Odparłem.

Blair?

Od Blair cd Cole'a

Przez chwilę rozważałam propozycję i w końcu pokiwałam głową.
- Niech tak będzie. - powiedziałam.
Cole ruszył w dół zbocza, a ja za nim. Przez jakiś czas oboje milczeliśmy, w końcu jednocześnie zdecydowaliśmy sie zabrać głos.
Chłopak skinął w moją stronę głowę.
- Mów pierwsza.
Zagryzłam wargę.
- Umm... - teraz zastanawiałam się, czy to dobry pomysł to pytać - Pochodzisz z rodziny wilkołaków, czy jesteś"odmieńcem"? - zapytałam, po czym szybko pomachałam rękami przed sobą - Wybacz. To dziwne pytanie... Nevermind.

Cole?

Od Cole'a cd Blair

- Jeszcze kilka lat temu mieszkało tu wiele wilkołaków, ale teraz w promieniu 300 km nie znajdziesz żadnego. - Powiedziałem. - Więc można by powiedzieć ze to mój teren.
Blair znowu się zacięła.
- Niedaleko jest mój dom, może pójdziemy tam i porozmawiamy jak cywilizowani ludzie zamiast sterczeć tak w lesie? - Zaproponowałem.

Blair?

Od Blair cd Cole'a

- Szczerze, to niczego. - odpowiedziałam. Miałam nadal problem z angielskim, więc zajęło mi chwilę ułożenie następnego zdania - Nie często widuję przedstawicieli naszej rasy... Jestem na terenie jednego z klanów, czy może to tylko i wyłącznie twój teren?

Cole?

Od Cole'a cd Sophie

- Jesteś wilkołaczką? - Spytałem, chociaż i tak znałem już odpowiedź.
Dziewczyna udała, że nie wie o czym mówię.
- Okey, nieważne. - Mruknąłem. - Jestem Cole.
- Sophie. - Przedstawiła się.

Sophie?

Od Cole'a cd Blair

Spojrzałem na nieznajomą.
- Kim jesteś? - Spytałem podejrzliwie.
- Nazywam się Blair Russakoff. - Odpowiedziała dziewczyna. - A ty to...
- Cole st. Clair. - Przedstawiłem się. - Mogę wiedzieć czego tu szukasz?
Blair zamyśliła się, chyba nie była pewna, czy warto mi zaufać.

Blair?

Od Ellie

Od Ellie
Przeprowadzka. To oznacza więkrze wydatki i mniej kasy . Tak uważali moi rodzice Wiliam Welson i Katrin Welson . Moja siostra jak zwykle ukochana przysyłała mi do mojego nowego mieszkania jakieś nowe rzeczy ( dekoracjie ) . Kochałam ja i tęskniłam za nią . Moze za pare lat lub mniej zaproszę ją do siebie ( siostra Emily Welson )Po rozpakowaniu sie padłam na łóżko . I myślałam o pewnym dupku ( moim bracie Drak Welson ) Nagle zadzwoni telefon . Jak zwykle mama. Musiałam jej wszystko opowiedzieć jakie to wszystko jest . Po rozmowie . Wyszłam z pokoju . Gdy szłam załozyłąm słuchawki i słuchałam nagranej przezemnie muzyki i na kogoś wpadłam . Przewróciłam sie .
Jakiś chłopak ? ^^

Nowa członkini

Ellie

Od Sophie

Szłam samotnie przez wioskę, powoli się oddalając. Gdy byłam wystarczająco sklep by nikt mnie nie zobaczył, przybrałam formę wilka i zaczęłam biec. Nie widziałam gdzie, ale widziałam że jak najdalej stąd. Miałam świadomość że już nigdy tu nie wrócę, ale pomimo tu biegam dalej. Po przebiegnięciu paru kilometrów, usiadłam pod drzewem, przemieniłam się w człowiek.
- Czy coś się stało? - zobaczyłam przed sobą przystojnego chłopaka, od razu mi się spodobał.
- Nie, nic takiego - wstałam i otrzepałam się z piasku i już miałam odejść ale nieznajomy zapytaj mnie za rękę i zatrzymał.

Cole?

Nowa członkini

Jessica

Od Blair cd Remka

Z łatwością przygwoździłam chłopaka do ziemi, tak że nie mógł się ruszać. Nie musiałam się nawet w pełni zmieniać.
- Co próbujesz osiągnąć, śledząc mnie? - zapytałam niskim warkotem.
Milczał przez chwilę, wpatrując się we mnie, jak w ducha.

Remek?

Od Blair

Urodziłam się w rosyjskiej rodzinie całkowicie oddanej przez wieki przyrodzie - klanie Russakoff, klanie wilkołaków.
Żyliśmy wysoko w górach - daleko od jakichkolwiek osad ludzkich. Nasz klan stanowił jedną z głównych podpór świata zmiennokształtnych, albo jak by to nazwali ludzie: Wilkołaków.
Pewnego dnia, kiedy w wieku dwunastu lat wróciłam z tygodniowych łowów, cały mój świat lęgnął w gruzach.
Mój kochany klan został wybity, dla niemożliwej do ubrudzenia i trudnej do przebicia białej sierści moich pobratymców.
Załamana ruszyłam w świat, mordując każdego, kto należał do zabójców mojej rodziny, coraz bardziej zamykając się w sobie i szkoląc różne umiejętności, takie jak walka mieczem oraz nożami i wręcz, ale też leczenie. Nabyłam nowe nawyki - pedantyzm, jedzenie w wilczej formie, nieodparty wstręt do zwykłych ludzi. Przywykłam do wszechobecnej samotności i ciszy, dlatego kiedy natrafiłam na pierwszego zmiennokształtnego, nienależącego do mojego klanu, nie wiedziałam, co z sobą mam zrobić. Zdecydowałam się jednak dołączyć do jego watahy, czy może stada i wtedy już wiedziałam że dobrze zrobiłam...
Ale, wracając do tematu, bardzo ciekawe było nasze spotkanie, otóż byłam dopiero dwa miesiące w Ameryce, po dość nieprzyjemnym rejsie. Szłam wolno przez las, w ludzkiej formie. Moje bose stopy nie wydawały żadnego odgłosu, w zetknięciu z ziemią - w końcu byłam łowcą.
Nagle zorientowałam się, że niedaleko mnie się ktoś znajduje. Mało tego - obserwuje mnie.
Czułam w powietrzu zapach wilka i zastanawiałam się, czy mądrze byłoby przybrać wilczą formę. Zatrzymałam się i postanowiłam na to zaczekać.
- Wiem, że mnie obserwujesz. - powiedziałam w pustkę - Wyjdź z ukrycia. Nie mam wrogich zamiarów.
Przez chwilę nic się nie działo, w końcu jednak na ziemię zeskoczył jakiś chłopak. Czułam od niego ten sam wilczy zapach, który unosił się w powietrzu i natychmiast zrozumiałam, ze tak jak ja, jest wilkołakiem.

Cole?

Nowa członkini

Nadia

Od Sity cd Remka

Błyskawicznie rozbroiłam śledzącego mnie chłopaka. Przygniotłam go do ziemi i przystawiłam mu sztylet do garła, a swoją nogę {obutą w stare glany} przycisnęłam mu do klatki piersiowej. Tak unieruchomiony chłopak przestał się szarpać. Przegarnęłam swoje czarne włosy, teraz rozpuszczone i posłałam mu najbardziej ,,zły'' wzrok na jaki teraz było mnie stać. Wraz z podartym czarnym podkoszulkiem i ciemnymi jeansami, w dodatku oblepionymi krwią musiało to robić jakieś wrażenie, bo śledzący mnie niezauważalnie się wzdrygnął.
-Tak, tak, wiem. Jestem ohydna, fuj!, brzydźcie się narody!. Ale też wredna i na tyle doświadczona w walce, że łatwo się nie wywiniesz. Więc? Po diabła mnie śledzisz?!
-Ciekawe porównanie, zwłaszcza, że masz w sobie coś diabelskiego - zachichotał jakiś facet wychodąc z cienia
Mierzył we mnie z kuszy. I był obwieszony krzyżami.
-Czy wy sobie nie możecie odpuścić?! - naskoczyłam na łowcę - Litości!!! Nie jesteśmy w średniowieczu! Jeszcze mnie na stosie spalcie, a potem łeb obetnijcie, bo jeszcze się ożywię! Dajcie mi spokój! I tak wam się nie uda! - ryknęłam wściekła
Kilka srebrnych bełtów poleciało w moją stronę. Bez problemu podeszłam, unikając pocisków i wyrwałam mu kuszę. Natychmiast zaczał przykładać mi krzyż do czoła i się modlić.
-Ja chyba czegoś nie ogarniam - westchnęłam - Co ma się ze mną stać?
-Zaraz twoje gnijące zwłoki staną się dowodem triumfu dobra nad złem, demonie! - wrzeszczał
-Ahaaa... - i skręciłam mu kark odwracając się do szpiegującego chłopaka, który zdążył się podnieść. Posłałam mu drapieżny uśmiech - Na czym skończyliśmy?
? Ta wiem, durne, ale nie mam weny, a za kilka dni mnie często nie będzie więc muszę się zrehabilitować

piątek, 15 sierpnia 2014

Od Remka


Miałem ciężko w życiu no ale wiadomo, chłopak musi kiedyś przez to przejść. Byłem najmłodszy w rodzinie. Niby silny i w ogóle ale nie lubiany. Nigdy się nie dowiedziałem czemu. Gdy podrosłem uciekłem z domu szukać kogoś lub czegoś odpowiedniego. W sumie nie wiem co to jest... znalazłem dom, w samym środku lasu. Chciałem być kimś znanym... Znalazłem tam zakurzony komputer największych marzeń! Wszystko tam było by nagrać film z jakiejś gry. Cztery lata minęły. Miałem milion widzów. W końcu pomyślałem by z tym skończyć. Taki sam na odludziu. Zostawiłem sławę i ruszyłem w podróż. Po paru dniach wpadłem na szamana. On się mi przyjrzał i zaprowadził do swojego domu. Tam zadawał mi róże pytania. Czy byłem inny niż swoi bracia lub siostry? Czy zawsze znikałem gdzieś podczas pełni i nic nie pamiętałem? itp. Okazało się że jestem jednym z nielicznych ludzi którzy potrafią być zarazem człowiekiem i wilkiem. Przez parę miesięcy szaman pomagał mi być taki jak inni. Kiedy byłem gotowy poszedłem na tereny " watahy ". Nikogo nie było, o dziwo... W końcu za drzewa przebiegła postać. Schowałem się i zacząłem ją śledzić. Niestety nie jestem dobry w tym i zostałem szybko znaleziony. Człowiek skoczył na mnie i pokazał kły...

Kto dokończy ?

niedziela, 10 sierpnia 2014

Od Sity cd Cole'a

Zamówiłam prawie każdy rodzaj mięsa. Słuchając się Cole'a schowałam kły i pazury, choć niechętnie. Czując zapach mięsa, praktycznie dostałam ślinotoku.
-Tylko się nie pośliń, bo będę wyglądać głupio obok ciebie - szepnął Cole
-Ty zawsze będziesz wyglądać głupio przy mnie. Ale to dla tego, że ludzie widzą różnice między tobą a mną - przewróciłam oczami
-Nie bądź uszczypliwa
-Znajdź mi spożywczak, to będę milsza. Albo zainwestuj w knebel - dodałam
-Dobry pomysł
Po chwili znalazłam poszukiwany sklep i kupiłam najważniejsze produkty. Poszliśmy do motocyklu. Przywiązałam torby z zakupami.
-Cole, poszukaj w mojej torbie kluczy - powiedziałam rzucając mu czarną torbę
Wymamrotał coś pod nosem i zaczął szukać, a ja upewniłam się, że torby są bezpieczne.
-Po co ci... - urwał - Po co masz tu szklankę i but na obcasie?
Zachichotałam.
-Do samoobrony. Jeśli mnie złapią to oczywiste będzie zabranie mi broni. Wiesz, że taki dziesięciocentymetrowy obcas jest zabójczy? Kiedyś zabiłam nim kogoś. Wystarczył jeden cios. - uśmiechnęłam się drapieżnie - Nie wiele osób myśli o takich rzeczach, raczej ma mnie za wariatkę.
-Zgadzam się
-A ja nie zaprzeczam. Wsiadaj - zarządziłam i usiadłam na motocyklu
-Tym razem ja prowadzę! - jęknął
-A w życiu! Możesz wracać na pieszo, albo przytulony do moich pleców. A biorąc pod uwagę odległość...
Zrzędząc usiadł za mną i pojechałam.
†††
Po chwili byliśmy na miejscu. Tym razem się nie oszczędzałam i jechałam z maksymalną prędkością. Cole z radością zeskoczył na ziemię.
-Jesteś szalona! - oznajmił
-To jest oczywiste od początku
Rzuciłam mu torby, a sama weszłam do domu. Cole poszedł ochłonąć po mojej jeździe, a ja zaczęłam robić obiad.
-Jesteś głodny?! Robię obiad! - zawołałam krojąc wołowinę
-Nie zatrujesz nikogo?!
-Raczej nie, ale dzięki za propozycję! - odkrzyknęłam - Więc?! Jak chcesz coś dziś zjeść to zejdź mi pomóc!
Cole?

Nowa członkini

Ayan

sobota, 9 sierpnia 2014

Od Cole'a cd Sity

- Okey, okey. - Mruknąłem pod nosem ruszając ulicami miasta.
Sita szła obok mnie oglądając wystawy rożnych sklepów i co jakiś czas coś komentując. Zamknęła się dopiero kiedy weszliśmy do sklepu. Dziewczyna podeszła do lady i zaczęła wpatrywać się w mięso. Stanąłem za nią.
- Może schowasz kły? - Zaproponowałem na tyle cicho, że żaden człowiek nie mógł tego usłyszeć.
Sita odwróciła się gwałtownie.
- Tylko spokojnie. - Powiedziałem na wszelki wypadek cofając się o pół kroku.
- Co podać? - Odezwała się sprzedawczyni, która właśnie do nas podeszła.

Sita?

Od Sity cd Cole'a

-Dzięki - powiedziałam wstając i spróbowałam się uśmiechnąć, ale nie robiłam tego od tak dawna, że wyszedł mi dziwny grymas
Cole parsknął śmiechem.
-Hey! - warknęłam, ale byłam rozbawiona {bo zobaczyłam swoją minę w lustrze na ścianie} - Po raz pierwszy od lat staram się być milsza niż zwykle! Doceń moje dobre intencje!
-Dobrymi intencjami jest wybrukowane piekło - mruknął chłopak wstając
Szturchnęłam go w bok i poszłam do kuchni, nie zważając na jego chichoty i docinki. Chwyciłam kubek kawy ze stołu i usiadłam na blacie.
-Masz coś przeciwko krzesłom? - spytał, a kiedy wzruszyłam ramionami, zorientował się co piję - Hey! To było moje!
-Ale teraz jest moje! - pokazałam swoje kły
-Zawsze utrzymujesz zęby i paznokcie? - spytał robiąc drugą kawę
-Zazwyczaj. W mieście człowiek z kłami z pazurami rzuca się w oczy, ale poza tym... - wzruszyłam ramionami i pociągnęłam kolejny łyk naparu
Chwilę tkwiliśmy w milczeniu. Wpatryłam się w ogień pod czajnikiem.
-To o co chodziło z wilkiem? - spytał
-Nie wilkiem, tylko Wilkiem. To z religii mojej rodziny - odparłam wymijająco, ale nie odpuścił
-Jesteś z jakiejś sekty? - zapytał - To by wyjaśniało niektóre twoje reakcje
Zeskoczyłam z blatu i odstawiłam kubek do zlewu, przy okazji ponownie szturchając chłopaka.
-Jeszcze się nie zorientowałeś? - zdziwiłam się
-A propoš?
-Moje pochodzenia.
-Aha. Hmm.... Nie. Wyjaśnisz mi, czy pójdziesz na góre planować obcięcie mi języka?
-Nie najgorzej się z tobą gada - stwierdziłam - Żal, by było tego pozbawić świat. Zamiast tego cię oskalpuję i zrobię sobie blond rękawiczki - zachichotałam - A może torebka? Co o tym myślisz?
-Myślę, że zmieniasz temat.
-Masz mnie. - przewróciłam oczami - Okey... To może tak. Wilk jest postacią z panteonu bóstw indian Ameryki Północnej. Myślisz, że skąd moje rysy twarzy i kolor włosów? Jedyna różnica, to to, że mój ojciec był biały i to po nim mam kolor skóry. Cała tajemnica - wzruszyłam ramionami
Pytająco uniósł brew, ale milczał.
-Tyle, że Wilk jest podstępną i dość wredną postacią - oświadczyłam zeskakując z blatu - To Kojot jest faworytem indian.
-Co było w tej kawie? - zapytał w końcu - Nagle zrobiłaś się miła.
-To przez zmęczenie i szok pourazowy. Obiecuję, że jutro dam ci w kość, aż pożałujesz, że zgodziłeś się bym dołączyła do twego stada, alfo.
Wyszczerzyłam się, a przechodząc obok niego, poklepałam go po ramieniu.
-A teraz idę planować, zrobienie z ciebie rękawiczek - zawołałam na odchodnych - Śnij o mnie.
-Życzysz mi koszmarów? - spytał rozbawiony
-Coś za szybko mnie przejrzałeś - cmoknęłam, udając niezadowolenie - Adios.
Udałam się do pokoju na strychu. Zdecydowanie ta miejscówka najbardziej mi się podobała. Rzuciłam worek marynarski na łóżko, rozsypując przy tym broń i wskoczyłam na szafę. Tam ułożyłam się do snu.
†††
Rano obudził mnie hałas. Zeskoczyłam z szafy i złapałam napastnika za rekę. Przerzuciłam go przez ramię i wyciągnęłam nóż, przykładając mu do gardła. Po chwili zdałam sobie sprawę, że to... Cole. Odskoczyłam od niego. Wstał pojękując.
-Au?! - zawołał z pretensją w głosie
-Hmm... Ups? - mruknęłam
-Ups?! To bolało!
-Najbardziej ucierpiało twoje ego, bo powaliłam cię bez problemu - oznajmiłam - Co tu robisz?
-To strych! Chyba serio coś było w tej kawie!
-To ciesz się, że to ja ją wypiłam - warknęłam - A jeśli gdzieś mam mieszkać w tym domu, to tu i vice versa!
Po prawie godzinnej kłótni Cole miał mnie dosyć, o czym mnie poinformował
-No przecież - prychnęłam - W końcu ci to obiecałam, nie? A strych jest mój.
Znów zaczął się kłócić, ale po kolejnym kwadransie był poirytowany i odpuścił. Uśmiechnęłam się triumfująco i sprawdziłam stan lodówki. Skrzywiłam się.
-Kiedy ktoś przyjeżdża? - spytałam
-Blair pojechała na weekend, a poza tobą tylko ona już tu przyjechała
-Widać, że byłeś tu sam - mruknęłam - W tej lodówce jest tylko pusty karton po mleku i jakieś zielsko!
Powąchałam roślinę.
-Obrzydliwstwo - warknęłam w kierunku liści - Kto je nać pietruszki?
-Nie jesz jej?
-Jakbyś nie zauważył, jestem w połowie wilkiem. Zielenina nie jest na pierwszym miejscu mojego jadłospisu. Poza tym pietruszka śmierdzi. Choć! - zarządziłam i pociągnęłam go za rękę na dwór
Zmusiłam go, by usiadł na motorze i wsunęłam się przed niego. Nim zdążył zaprotestować, jechałam z ponad sto pięćdziesiątką na szybkościomierzu. Po chwili byliśmy w mieście.
-Zawsze tak jeździsz? - spytał Cole
-Co masz na myśli?
-Dwa razy omal nie przejechałaś rowerzystów, cudem wyminęłaś auto na drodze jednokierunkowej, a na autostradzie jechałaś pod prąd. Poza tym na prawie każdym zakręcie skręcałaś tak, że ledwo nie uderzyliśmy w drzewa! - wymieniał moje przewinienia
-Specjalnie dla ciebie jechałam wolniej niż zwykle, byś nie narobił w gacie,więc się zamknij i znajdź mi tu jakiś mięsny - prychnęłam - I żadnej zieleniny!
Cole?

piątek, 8 sierpnia 2014

Od Cole'a cd Sity

Przewróciłem oczami.
- Może to i lepiej. - Skomentowałem.
Sita posłała mi mordercze spojrzenie, a ja wróciłem do wyjmowania z jej ramienia resztek srebrnej kuli. W tym czasie dziewczyna przypomniała mi o obcinaniu języka i pozwaniu mnie do sądu, a kiedy wyciągnąłem z rany ostatni kawałek pocisku usłyszałem jeszcze kilka soczystych przekleństw. Próbowałem zachęcić Sitę do rozmowy, ale albo zaciskała zęby tak mocno, że nie mogła odpowiedzieć, albo (co wydawało mi się bardziej prawdopodobne) była zbyt zajęta, bo planowała jakieś morderstwo.
- Gotowe. - Mruknąłem kończąc zakładanie opatrunku.

Sita? Mam nadzieję, że w nocy nie dojdzie do rozlewy krwi...

Nowy członek

Remek

Od Sity

Przeciągając się skończyłam nocny trening. Czas na polowanie, a po godzinie odpoczynku - poranne ćwiczenia. Owszem, miałam świra na punkcie ćwiczeń. Każdą chwilę temu poświęcałam. Niewiele spałam, ani jadłam, byleby tylko być w szczytowej formie. W końcu wyszłam z lasu i od razy poczułam ludzi. Zaklęłam pod nosem i pobiegłam z powrotem między drzewa. Biegnąca wilkołaczyca kontra pędzący samochód pełen łowców. Gnałam wiedziona instynktem, ale wyczułam dym. Podpalili las. Zawróciłam. O wiele łatwiej zabić kilku uzbrojonych człowieczków niż przedrzeć się przez ogień. Po chwili zobaczyłam terenówkę o zgniłej barwie. Taa... kamuflarz im pomoże. Prychnęłam pod nosem. Idioci zapomnieli o słuchu i węchu. Biedne, naiwne trupy. Z auta wychylił się człowiek i strzelił. Odskoczyłam w ostatniej chwili. Wyciągnęłam jeden z wielu swoich noży i zanurkowałam. W sekundę podbiegłam do Land Rovera, omijając kule i wbiłam nóż w oponę. Długim, trzydziestocentymetrowym sztyletem wyciągniętym z pochwy na rękawie skórzanej kurtki, zablokowałam drzwi. Zostawiłam im tylko dwa wyjścia. Usłyszałam krzyki i ładowanie pistoletów. Błyskawicznie otworzyłam drzwi, wyrywając zamek. Złapałam jednego za gardło i wyciągnęłam z pojazdu. Kobieta obok strzeliła, ale zasłoniłam się chłopakiem. Ten oblał mnie czymś. Powąchałam. Woda święcona. Czy ja wyglądam na debilnego wampira z powieści fantasy?! Rozjuszona rzuciłam modlącym się chłopakiem o ziemię. Usłyszałam chrupot. Miał skręcony kark. Kobieta ponownie przeładowała broń i zaczęła strzelać. Robiłam uniki i rzuciłam nożem. Przebił jej gardło. Został jeszcze kierowca. Olśniło mnie. Ten chłopak i kobieta to byli jego syn i żona. Zachichotałam złośliwie.
-Czas na ciebie, tatuśku - zaśpiewałam pod nosem i bez problemu go obezwładniłam. Przyłożył mi do czoła krzyż. Spojrzałam zdziwiona i robiąc zeza zerknęłam na przedmiot.
-O co kaman z tym wisiorkiem? - spytałam
-Nie mogę cię usłyszeć, potworze! - wykrzyknął - Giń od srebra, kreaturo!
-Ahaaa... - olśniło mnie i sprawnie przetrąciłam mu kark
Zdołał wycharczeć ,,Demonie!'' i skonał. Odwróciłam się. Za drzewami była mała ruda dziewczyna, jak ojciec. Trzymała karabin. Podeszłam bliżej.
-Masz szansę - warknęłam - Uciekaj, albo też zginiesz. Dawno nie miałam takiej zabawy
-Giń, wiedźmo! - wysyczała i strzeliła trafiając mnie w ramię
Może i srebro nie miało wyjątkowych właściwości, ale i tak diabelnie bolało. Na szczęście byłam już kilka razy postrzelona, więc nie zaczęłam się drzeć, tylko rzuciłam za uciekającą dziewczyną. Dorwałam ją po kilku metrach i udusiłam. Jej martwe oczy wpatrywały się w niebo. Rzuciłam jej ciało na ziemię. Po raz kolejny musiałam się przenieść. Byłam już w każdym miejscu na ziemi i wróciłam do ojczyzny, licząc, że tu będę miała spokój. Kogo ja oszukuję? Uwielbiałam zabijać i mi to nie przeszkadzało. Właśnie po to wróciłam. Okey, czas zająć się ramieniem, bo z każdą chwilą, większe prawdopodobieństwo uszkodzenia nerwu. A to boli jak diabli.
†††
Po tygodniu zdjęłam z ramion czarny worek marynarski. Byłam w Minnesocie, na motorze przyjechałam tu z mojego domu. Na mojej ręce zaciśnięte były opaski elastyczne, ale sama nie mogłam sobie pomóc. Cudem wyjęłam kulę, ale miałam jej resztki w ręce. Była z taniego, oszukanego srebra i rozpadła się. Mniejszych odłamków nie mogłam wyjąć , bo ciężko było robić to jedną ręką. Zsiadłam z motoru. Nagle usłyszałam huk.
-Auuu! - rzuciłam z pretensją - Cole, do diabła! To ta ręka, w którą mnie postrzelono!
Kilka dni temu, pzed wyjazdem, nawiązałam kontakt z Cole'em. Przez internet dowiedziałam się, że jest alfą watahy i ustaliłam formalności.
-Ty jesteś Sita? - spytał chłopak podchodząc
-Nie, jestem Wilkiem! - prychnęłam sarkastycznie
-Co masz na myśli? - zapytał odkładając broń na ganek
-To z mitologi - mruknęłam
-Jakiej? - spytał
-Kurde, koleś! - warknęłam - Perfekcyjnie trafiłeś w niezagojoną ranę, w której są odłamki innej kuli. Jeśli przez ciebie stracę rękę to przyrzekam, że obetnę ci język i oskalpuję w nocy!!! - wydarłam się, by nie pokazać ile kosztowało mnie nie zawycie z bólu
-Właź, Delto - warknął i wszedł do środka
Już przez internet uzgodniliśmy, że nie chcę pozycji bety, która wtedy była dostępna. Nie marzyłam o dodatkowych zobowiązaniach.
†††
Po chwili opychałam się surowym królikiem, którego miałam w worku. Podczas drogi nie polowałam, ale zabrałam królika i kawałek jelenia na prowiant. Wypiłam szybko wodę z kranu i ugasiwszy pragnienie, zeszłam na dół targając moją przenośną apteczkę. Rzuciłam ją Cole'owi
-Po co mi ona? - zapytał
-Ty postrzeliłeś, ty bandażujesz - oświadczyłam, rozwalając się na podłodze, bo szczerze nienawidziłam krzeseł i kanap - Poza tym masz stasus alfy, a ja jestem tylko deltą. Wyższa ranga otrzymuje szacunek od niższej, za opiekę, którą otacza swoje wilki. Więc bierz się do roboty, albo cię podam do sądu po odszkodowanie - wymruczałam przemiłym głosem
Cole wyraźnie był zdziwiony moim zachowaniem, ale musiał przyznać mi racje. Byłam w jego stadzie, więc musiał się mną zajmować. Poza tym to on mnie postrzelił, a sama nie miałam jak wyjąć kulę. I wątpiłam, czy chłopak chce mieć prawników na głowie
Usiadł obok mnie i zaczął grzebać w ranie pęsetą. Zaciskałam zęby, ale co jakiś czas warczałam ,,Uważałbyś, bo to boli, do diabła!'', albo ,,Zobaczysz ogolę cię za to w nocy!''. Jednocześnie starał zachęcić mnie do rozmowy.
-Milutka jesteś - zaczął - Zawsze się tam zachowujesz?
-Tylko, gdy ktoś mnie postrzeli dwukrotnie w jednym tygodniu. Zwykle nie wymuszam pomocy, bo jej nie potrzebuję - syknęłam
Cole? Biedaku, teraz będziesz musiał użerać się z humorami Sity. Już ci współczuję. Na twoim miejscu, pomyślałabym, czy nie postrzelić jej ponownie, tylko tym razem gdzie indziej...