Zamówiłam prawie każdy rodzaj mięsa. Słuchając się Cole'a schowałam kły i pazury, choć niechętnie. Czując zapach mięsa, praktycznie dostałam ślinotoku.
-Tylko się nie pośliń, bo będę wyglądać głupio obok ciebie - szepnął Cole
-Ty zawsze będziesz wyglądać głupio przy mnie. Ale to dla tego, że ludzie widzą różnice między tobą a mną - przewróciłam oczami
-Nie bądź uszczypliwa
-Znajdź mi spożywczak, to będę milsza. Albo zainwestuj w knebel - dodałam
-Dobry pomysł
Po chwili znalazłam poszukiwany sklep i kupiłam najważniejsze produkty. Poszliśmy do motocyklu. Przywiązałam torby z zakupami.
-Cole, poszukaj w mojej torbie kluczy - powiedziałam rzucając mu czarną torbę
Wymamrotał coś pod nosem i zaczął szukać, a ja upewniłam się, że torby są bezpieczne.
-Po co ci... - urwał - Po co masz tu szklankę i but na obcasie?
Zachichotałam.
-Do samoobrony. Jeśli mnie złapią to oczywiste będzie zabranie mi broni. Wiesz, że taki dziesięciocentymetrowy obcas jest zabójczy? Kiedyś zabiłam nim kogoś. Wystarczył jeden cios. - uśmiechnęłam się drapieżnie - Nie wiele osób myśli o takich rzeczach, raczej ma mnie za wariatkę.
-Zgadzam się
-A ja nie zaprzeczam. Wsiadaj - zarządziłam i usiadłam na motocyklu
-Tym razem ja prowadzę! - jęknął
-A w życiu! Możesz wracać na pieszo, albo przytulony do moich pleców. A biorąc pod uwagę odległość...
Zrzędząc usiadł za mną i pojechałam.
†††
Po chwili byliśmy na miejscu. Tym razem się nie oszczędzałam i jechałam z maksymalną prędkością. Cole z radością zeskoczył na ziemię.
-Jesteś szalona! - oznajmił
-To jest oczywiste od początku
Rzuciłam mu torby, a sama weszłam do domu. Cole poszedł ochłonąć po mojej jeździe, a ja zaczęłam robić obiad.
-Jesteś głodny?! Robię obiad! - zawołałam krojąc wołowinę
-Nie zatrujesz nikogo?!
-Raczej nie, ale dzięki za propozycję! - odkrzyknęłam - Więc?! Jak chcesz coś dziś zjeść to zejdź mi pomóc!
Cole?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz