wtorek, 10 marca 2015

Od Matthew

Otworzyłem oczy. Ktoś był w moim domu. Gapił się na mnie.
Bez ruchu rozejrzałem się po pokoju i zauważyłem kątem oka postać stojącą na przeciwko mnie. Usiadłem gwałtownie, a człowiek podskoczył o krzyknął cicho.
- Kim jesteś?- zapytałem, wstając i zapalając szybko światło, tak, aby widzieć twarz włamywacza, zanim wybiegnie przez drzwi.

Ktokolwiek? Mam nadzieję, że blog odżyje

sobota, 7 marca 2015

Od Cole'a cd Luny

- Jak widać jeszcze żyjesz. - zauważyłem.
Kelner odwrócił się i ponownie podszedł do naszego stolika.
- Chyba nie wiesz do czego ona jest zdolna. - powiedział, ruchem głowy wskazując Lunę. - Prawie mnie zabiła.
- Na twoim miejscu nie narzekał bym. - odparłem.
Kątem oka zobaczyłem jak Luna z wsciekłości zaciska pięści. Kelner chyba też to zobaczył, bo odszedł bez słowa.
- Co mu zrobiłaś, że się tak bał? - spytałem, przerywając ciszę.

Luna? Sorki, że musiałaś tak długo czekać...

środa, 4 marca 2015

Od Matthew cd Julii

- Ze mną nie było tak cudownie jak z tobą- westchnąłem- Zaczęło się, gdy ja się urodziłem. Rodzice porzucili mnie i mojego starszego brata, Warrena. Wtedy nie wiedziałem, że jest wilkołakiem. Umiał to ukrywać. Pewnego dnia, gdy szukaliśmy miejsca pod mostem, a wtedy żyliśmy w Nowym Jorku, ktoś na nas napadł. To chyba wtedy go ugryziono. W każdym razie miał wtedy 15 lat, a ja niecałe 10. Po sześciu latach przenieśliśmy się do mniejszego miasta. Tam napadła na nas wataha wilkołaków w postaciach wilków. Rozszarpywali go, aż się przemienił. Przeraziłem się nie na żarty. Gdy nas zostawili, leżał na ziemi w kałuży krwi. Kazał mi do niego podejść, a potem mnie ugryzł i powiedział "teraz też jesteś wilkiem. Pomścij mnie. Dziś pełnia, nie przeraź się. Pomyśl o tym, a się przemienisz". Nie rozumiałem p co mu chodzi, ale nie miałem czasu zapytać, bo jego serce przestało bić... Od tamtego czasu umiem odtworzyć w pamięci każdą sekundę swojego życia- pociągnąłem łyk coca-coli.
- I nie trudno Ci o tym mówić?- Juli patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami. Tak naprawdę za każdym razem gdy ją oopowiadałem miałem ochotę ryczeć jak małe dziecko.
- Oczywiście, że tak. Tobie też trudno by było mówić p czymś takim- popatrzyłem jej w oczy.
- I naprawdę umiesz odtworzyć wszystko co robiłeś?
- To się nazywa hipermnezja- odrzekłem- to odwrotność amnezji- uśmiechnąłem się lekko i popatrzyłem przez okno. Nie uszło mojej uwadze, że robi się już ciemno.- Dobra, idziemy?
- Mhm... Co? Tak, tak, już idę- wyrwałem Julię z głębokiego zamyślenia. Wyszliśmy z lokalu i udaliśmy się do najbliższego marketu. O dziwo, market był zaopatrzony właściwie we wszystko.
- Nie musisz czekać, aż kupię. Idź do domu. I tak musimy iść bo dzisiaj pełnia- powiedziałem do Julii.
- Nie, poczekam. Mogę się powstrzymać przez... Kilka minut- uśmiechnęła się. Popędziłem po odkurzacz i żarówki po czym wziąłem jeszcze mleko, chlep i szynkę. Udaliśmy się do kasy.
- Czujesz?- zapytałem dziewczynę.
- Co?
- No księżyc...- mruknąłem.
- Jeszcze nie- powiedziała. Gdy wyszliśmy ze sklepu, niemal czułem, jak sierść mi wyrasta.
- Idźmy szybciej, co?- zaproponowała Julia, drapiąc uparcie rękę.
- Jestem za- wysyczałem. Ruszyliśmy biegiem.

Julia?

Od Julii cd Matthew

Przeżuwając część hamburgera zaczęłam opowiadać
-Gdy miałam jeszcze zaledwie 8 lat, przeszłam się do lasu wraz z moim nauczycielem (Uczył mnie członek rodziny). Był to zwykły, słoneczny dzień, taki jak wszystkie, lecz później to się zmieniło.
"-Las to piękne miejsce pełne tajemnic, lecz trzeba się z nim najpierw zaprzyjaźnić, iż nie można rozkoszować się jego pięknem bez wiedzy o nim. Dlaczego? Z powodu, że jest nie tylko piękne, lecz i niebezpieczne. "-Powiedział mój nauczyciel wdychając świeże, leśne powietrze.
Te słowa zapamiętałam. Gdy je wymówił stała się dziwna rzecz. Przed nami pojawił się niedźw... -przerwałam, iż wzięłam kolejny kęs posiłku. -...iedź. Nauczyciel się go przeraził i uciekł, a ja stałam i się w niego wpatrywałam. On nie zwrócił na mnie uwagi i poszedł sobie. Nagle, przede mną ukazała się wielka przepaść. Podeszłam bliżej, a gdy to uczyniłam zachwiałam się na jej krawędziach i z przerażającym krzykiem runęłam w dół. Na szczęście spadłam na miękkie rośliny. Gdy wstałam z ich kwiatów wysypał się na mnie jakiś dziwny proszek. Chciałam się z niego otrzepać, ale nie wiedziałam gdzie dokładnie spadł, gdyż w całym pomieszczeniu była mgła. Nagle przez rośliny przeszedł straszny wiatr i dziwne światło. Z przerażenia zamknęłam oczy.Gdy je otworzyłam byłam nad przepaścią, która powoli znikała. popatrzałam na swoje ręce. Jak się okazało były to wilcze łapy. Krzyknęłam, ale wtedy usłyszałam wycie innego wilka, jakbym do niego krzyczała. No tak, przecież to już nie był krzyk, było to wycie. Zmieniłam się cała w wilka. Właściwie jeszcze szczeniaka. Pomyślałam, że strasznie chcę się zmienić znów w człowieka. To zadziałało. Zmieniłam się w niego, a następnie z ciekawości znów zachciałam być wilkiem. To także nie zawiodło. Uradowana stałam się człowiekiem. Cieszyłam się, ale również byłam oszołomiona. I tak, do tej pory zmieniam się w wilka. -Wytłumaczyłam chrupiąc ostatnie części hamburgera. Po spojrzeniu Matthew'a zrozumiałam, że jest oszołomiony. Byłam ciekawa jak i on się w niego zmienia więc zapytałam
-Z Ty, jak się to stało, że się zmieniasz?
Matthew?

wtorek, 3 marca 2015

Od Matthew cd Julii

Pobiegłem za Julią. Zobaczyłem ją przy KFC.
- Takie niby miasteczko, a jednak KFC tu jest- powiedziałem gdy weszliśmy do baru.
- KFC jest wszędzie- odrzekła. Spojrzałem na menu.
- Więc, jeśli muszę kupić odkurzacz, a to jest jakieś 100 dolarów, a mam 150, to możemy wybrać pomiędzy frytki i burger lub frytki i frytki lub podwójny burger lub dwa burgery- policzyłem kasę w kieszeni.
- Skąd masz tyle?- dziewczyna wybałuszyła oczy na widok pieniędzy, które wyciągnąłem z kieszeni.
- Mniejsza o to. Chcesz frytki czy burgera?- podszedłem do lady.
- Hm... Burgera- powiedziała Julia.
odebrałem jedzenie i usiedliśmy przy stole.
- To... Jak się stałaś... No wiesz, wilkołakiem?- zapytałem.

Julia? Moja wena też równa zeru

Od Julii cd Matthew

-Witaj w naszych progach! -Pokazałam Matthew'owi miasteczko.- Co masz zamiar kupić?
-No, na pewno żarówkę i odkurzacz! -Zaśmiał się, a ja to odwzajemniłam.
-Może najpierw chcesz coś przegryźć? -Zapytałam, bo zgadywałam, że przeżył długą wędrówkę, żeby dostać się do stada.
-Czemu nie. -Powiedział jeszcze z lekkim śmiechem.
-To chodź za mną! -Krzyknęłam i, tym razem w postaci ludzkiej, pognałam do małej kawiarni.

Matthew? Nie miałam weny : D

poniedziałek, 2 marca 2015

Od Matthew cd Julii

- No więc... Ja tu mieszkam- uśmiechnąłem się i gestem zaprosiłem dziewczynę do środka.
- Masz ładny dom- powiedziała. Słychać było w głosie, że mówi to z czystej uprzejmości.
- Nie musisz mnie pocieszać, on jest okropny- usiadłem na kanapie, z której wzniosła się chmura kurzu. Dziewczyna zachichotała na widok tego, jak się krztuszę.
- Nic Ci nie jest?- zapytała, gdy przestałem się dusić.
- Ucierpiała tylko podłoga. Nie mam odkurzacza- wstałem i popatrzyłem na podłogę, która wyglądała, jakby ktoś rozsypał szary proszek, a potem wybuchłem śmiechem. Komiczność sytuacji zauważyła też Julia, jednak nie śmiała się tak długo jak ja.
Gdy już się ogarnąłem, zaproponowałem, czy nie poszlibyśmy zwiedzić okolicy, ponieważ moje mieszkanie naprawdę nie nadaje się na spotkania. Wyszliśmy, po czym skierowałem się w stronę miasta.
- Wiesz, że będziesz szedł cały dzień?- dziewczyna popatrzyła w stronę, gdzie miało znajdować się miasto.
- A kto powiedział, że będę szedł?
- Masz zamiar biec? Jesteś maratończykiem?- powiedziała z niedowierzaniem.
- W tej postaci? W życiu!- zacząłem przemieniać się w wilka. Po szubkiej przemianie usiadłem przed Julią i przekręciłem głowę w prawo.
- Naprawdę? Będziesz biegł w tej postaci?- pogłaskała mnie po głowie. Po chwili sama się przemieniła.
- Ścigamy się?- zapytała.
- No... Ja nie jestem...- wystartowałem. Zanim wadera zorientowała się, że zacząłem biec, mogłem się już rozpędzić. Po pół godzinie było widać już przedmieścia. W tym momencie niemożliwy był bieg jako wilk, więc znów się przemieniłem i zacząłem iść.
- Hej! A ty gdzie?- obejrzałem się gwałtownie w lewo. Dziewczyna stała tam, opierając się o ogrodzenie jakiegoś domku.
- Ile już tu stoisz?
- Na oko jakieś trzy minuty. Wolny jesteś- zachichotała.
- Zobaczymy, co powiesz wieczorem- puściłem do niej oczko. Oboje ruszyliśmy do miasta.

Julia?

Od Layli cd Luke'a

- Ze mną było trochę podobne Luke. – odparłam dodając. – Jestem córką bogatej i wpływowej pary. Urodziłam się w New Yorku. W szkole byłam popularna i lubiana, ale i tak miałam wrogów. Pewnego dnia szła nocą w czasie pełni ulicami New Yorku do domu. Po chwili ktoś mnie zaatakował. I tak jej życie się zmieniło, nie wiedziała wtedy jeszcze, że ugryzł mnie wilkołak. Następnego dnia obudziłam się na jakieś ulicy ubrudzona cała w swojej krwi. Podczas mojej pierwszej wróciłam do domu późno. Rodzice zrobili mi awanturę i wtem ze złości mocno okaleczyłam swoją siostrę. Niestety zmarła w szpitalu. Rodzice się ode mnie odwrócili i mój brat też. Uciekłam od nich.
- Ile miałaś wtedy lat? – zapyta mnie zaciekawiony.
- To stało się cztery miesiące temu Luke. – rzekłam spokojnie przyglądając się chłopakowi.
- Sorry nie wiedziałem.
-Nic się nie stało, ale zaczynam już nad sobą panować.
( Luke ? )

Od Luke'a cd Layli

-W takim razie, wypadałoby nam się poznać -powiedziałem z uśmiechem.
Layla kiwnęła głową. Była wyjątkowo ładną dziewczyną z długimi, pięknymi włosami, zgrabną sylwetką i tatuażami na rękach.
-Może opowiemy coś o sobie?
-Pewnie. Na tym przecież polega poznawanie się -zaśmiała się moja nowa znajoma.
-Zacznę -powiedziałem, również się śmiejąc. -Zanim stałem się wilkołakiem wiodłem normalne życie. W szkole uważany byłem za jednego z popularniejszych, byłem również kapitanem drużyny koszykarskiej. Wszystko było w porządku... Aż do czasu, gdy ugryzł mnie wilkołak. Stało się to około miesiąc temu. Razem z kolegami udaliśmy się do lasu o północy, że niby taka dobra zabawa... Wilkołak, nazywany Greyback'iem, dopadł nas. Żeby ratować kumpli odciągnąłem jego uwagę. Niestety, dopadł mnie. Po przemianie już nigdy nie pokazałem się w mieście, bałem się, że zaatakuję niewinnych...
-Czyli... Przemieniałeś się tylko raz? -spytała z lekkim niedowierzaniem.
-Tak. To wcale nie jest przyjemne -wzdrygnąłem się. -A niedługo kolejna pełnia... Ale cóż, sam sobie zasłużyłem. To przez moją głupotę. A Ty? Jak się przemieniłaś?
(Layla?)

Od Julii cd Matthew

Widziałam już wszystkie osoby, które są w stadzie. Ale dziś zobaczyłam, że jeden domek, który zawsze był całkiem ciemny ma zapalone jedną jaskrawą lampę. Bez wahania podbiegłam do drzwi i do nich zapukałam. Po krótkiej chwili otworzył mi jakiś obcy chłopak.
-Witam! Jestem Julia. A Ty? -Zapytałam
-Jestem Matthew. -Odpowiedział. Widać było, że chciał zapytać co tu robię. Brał już wdech, ale ja mu przerwałam pytając:
-Chyba jesteś nowy w tym stadzie?
-Owszem. Co cię tutaj sprowadza?
-Chciałam zobaczyć... kto tu mieszka.
Matthew?