- Jak widać jeszcze żyjesz. - zauważyłem.
Kelner odwrócił się i ponownie podszedł do naszego stolika.
- Chyba nie wiesz do czego ona jest zdolna. - powiedział, ruchem głowy wskazując Lunę. - Prawie mnie zabiła.
- Na twoim miejscu nie narzekał bym. - odparłem.
Kątem oka zobaczyłem jak Luna z wsciekłości zaciska pięści. Kelner chyba też to zobaczył, bo odszedł bez słowa.
- Co mu zrobiłaś, że się tak bał? - spytałem, przerywając ciszę.
Luna? Sorki, że musiałaś tak długo czekać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz