- Ze mną nie było tak cudownie jak z tobą- westchnąłem- Zaczęło się, gdy ja się urodziłem. Rodzice porzucili mnie i mojego starszego brata, Warrena. Wtedy nie wiedziałem, że jest wilkołakiem. Umiał to ukrywać. Pewnego dnia, gdy szukaliśmy miejsca pod mostem, a wtedy żyliśmy w Nowym Jorku, ktoś na nas napadł. To chyba wtedy go ugryziono. W każdym razie miał wtedy 15 lat, a ja niecałe 10. Po sześciu latach przenieśliśmy się do mniejszego miasta. Tam napadła na nas wataha wilkołaków w postaciach wilków. Rozszarpywali go, aż się przemienił. Przeraziłem się nie na żarty. Gdy nas zostawili, leżał na ziemi w kałuży krwi. Kazał mi do niego podejść, a potem mnie ugryzł i powiedział "teraz też jesteś wilkiem. Pomścij mnie. Dziś pełnia, nie przeraź się. Pomyśl o tym, a się przemienisz". Nie rozumiałem p co mu chodzi, ale nie miałem czasu zapytać, bo jego serce przestało bić... Od tamtego czasu umiem odtworzyć w pamięci każdą sekundę swojego życia- pociągnąłem łyk coca-coli.
- I nie trudno Ci o tym mówić?- Juli patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami. Tak naprawdę za każdym razem gdy ją oopowiadałem miałem ochotę ryczeć jak małe dziecko.
- Oczywiście, że tak. Tobie też trudno by było mówić p czymś takim- popatrzyłem jej w oczy.
- I naprawdę umiesz odtworzyć wszystko co robiłeś?
- To się nazywa hipermnezja- odrzekłem- to odwrotność amnezji- uśmiechnąłem się lekko i popatrzyłem przez okno. Nie uszło mojej uwadze, że robi się już ciemno.- Dobra, idziemy?
- Mhm... Co? Tak, tak, już idę- wyrwałem Julię z głębokiego zamyślenia. Wyszliśmy z lokalu i udaliśmy się do najbliższego marketu. O dziwo, market był zaopatrzony właściwie we wszystko.
- Nie musisz czekać, aż kupię. Idź do domu. I tak musimy iść bo dzisiaj pełnia- powiedziałem do Julii.
- Nie, poczekam. Mogę się powstrzymać przez... Kilka minut- uśmiechnęła się. Popędziłem po odkurzacz i żarówki po czym wziąłem jeszcze mleko, chlep i szynkę. Udaliśmy się do kasy.
- Czujesz?- zapytałem dziewczynę.
- Co?
- No księżyc...- mruknąłem.
- Jeszcze nie- powiedziała. Gdy wyszliśmy ze sklepu, niemal czułem, jak sierść mi wyrasta.
- Idźmy szybciej, co?- zaproponowała Julia, drapiąc uparcie rękę.
- Jestem za- wysyczałem. Ruszyliśmy biegiem.
Julia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz