piątek, 29 sierpnia 2014

Od Elizabeth

Biegłam przez las... była noc, a księżyc był w pełni.Trafiłam do niewielkiego miasteczka złożonego z malutkeigo sklepiku i kilku równie małych domów z których każdy miał farme zwierząt i nieco ziemi pod uprawę. Była głodna.
Normalnie zmieniłąbym sie w człowieka i kupiła sobie coś w sklepie, ale podczas pełni nie jest to możliwe... kiedy zobaczyłam kurę chodzącą po drodze nie potrafiłam się powstrzymac. Bez namysłu rzuciłam się na bezbronnego ptaka. Jej głośne krzyki spowodowane moim atakiem obudziły(prawdopodobnie) jej właściciela, gdy tylko mnie zobaczył przez okno, dobył broni i zaczął strzelac.
W pośpiechu wzięłak martwą juz kurę do pyska i zaczęłam biec ile sił w łapach. Zwolniłam dopiero, kiedy znów znalazłam się w lesie i nagle... na drodze stanął mi szary, zielonooki wilk. Nieczęsto zdaża się, by zwykłe wilki miały takie oczy, zgadłam więc, że to jest człowiek, taki jak ja.
- Cześc - powiedziałam ale on zaczął powarkiwac na mnie. Coś mi mówiło, że tutejsi nie polują na zwierzęta farmerów. Ja też nigdy tego nei robiłam ale to była wyjątkowa sytuacja... nie zdążyłam niczego zjeśc przed przemianą. Postanowiłam kontynuowac rozmowę. - mieszkasz w tym miasteczku? Jest was tu więcej, czy tylko ty? - zaczęłam go wypytywac ale wciąż milczał wściekły. - co ci jest? Masz zły dzień, czy to u ciebie normalne?
<Cole?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz