Podróżowałam już przez 10 lat . I nadal nie znalazłam miejsca odpowiedniego dla siebie . Narobiłam sobie wrogów , których teraz muszę znosić.. Pracowałam jako kelnerka. Tak jka teraz w tym mieście . Zarobiłam dużo pieniędzy , ale nie wystarczająco . Musiałam zbierać i oszczędzać , co nie sprawiało mi to chęci . Pewnego dnia gdy poszłam do pracy , jak zwykle fartuszek na mym biodrze i do roboty . Słuchałam zamówień i notrowałam je później zanosiłam do barku . Po paru minutach już było gotowe . Wziełam dwie ogromne tace i szłam zanieść do wybranego stolika . W pewnym momęcie potknełam sie i upadłam . Wszystko zawisło w powietrzu zeby później spaść na mnie . Wstałam i pozbierałam wszystko. Poszłam do szefa na dywanik. Miałam zawieszenie . Przebrałam się i poszłam do parku . Usiadłam i myślałam .
Ktoś ?Jakiś chłopak ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz