Szedłem lasem, w cieniu drzew, mając nadzieję, że nikt mnie nie zauważy. Jednak myliłem się i już po kilku minutach zostałem napadnięty przez masywnego faceta. Przygniótł mnie do ziemi, przyłożył łokoeć do gardła i zagroził, że jak mu nie powiem, dlaczego tędy idę to rozgniecie mi krtań.
- Ja... Tylko... Przechodziłem- wydyszałem. Nie mogłem oddychać przez to jego cielsko. Mężczyzna wstał, złapał mnie za ręce i przekręcił tak, że nie mogłem się ruszyć.
- To teraz przejdziesz ze mną- odrzekł grubym, niskim głosem.
- Tak w ogóle to jestem Matt- w moim głosie był niemal namacalny sarkazm. Gość mnie napada i myśli, że nie będę się bronił?
Nadepnąłem mu na palce, a gdy mnie puścił kopnąłem w splot słoneczny. Nie jestem mocnej budowy, jednak facet upadł i ku mojemu zdziwieniu zamienił się w wilka. Postanowiłem zrobić to samo i po chwili oboje obchodziliśmy się na około.
- Masz stado?- zapytał basior.
- Nie
- A szukasz?- stanął normalnie. Ja nadal jednak stałem w pozycji bojowej, z nastroszoną sierścią.
- Być może- uspokoiłem się nieco.
- Chcesz dołączyć?
- Chyba tak...- przemieniłem się znów w człowieka.
- Jestem Cole- podał mi rękę, już w ludzkiej postaci.
- Miło mi- odwzajemniłem uścisk. Ruszyliśmy przez las i po chwili byliśmy przy chatach, z czego jedna wyróżniała się drugim piętrem. Zakładałem, że to siedziba alfy.
- Wybierz sobie dom- odrzekł. Popatrzyłem na chatki i w końcu pokazałem najdalej leżący ceglany domek. Był niemalowany a jego dach był kryty czarnymi dachówkami.
- Gdybyś czegoś potrzebował, miasto jest jakieś czterdzieści kilometrów na zachód- powiedział i rzucił mi klucze do domu.
Otworzyłem drzwi, które zaskrzypiały tak niemiłosiernie głośno, że aż głowa mnie zabolała. Zauważyłem łóżko, małą komódkę, radio stojące na parapecie, fotel i małą lapmę wiszącą na środku sufitu. Jej żarówka świeciła tak słabo, że prawie wcale a sam dom był okropnie ciemny. Położyłem plecak na podłodze i wyjąłem wszystkie książki. Poustawiałem je na komodzie a swoje ciuchy wsadziłem do szuflady. Postanowiłem iść do miasta i kupić żarówkę, lampkę i coś do jedzenia. Po dłuższych oględzinach domu zauważyłem, że to, co brałem za schowek na buty było kuchnią. Stał tam stolik, blaty, lodówka i kuchenka oraz mikrofalówka. "Wypas" pomyślałem. Nagle ktpś zapukał dp domu.
(Ktokolwiek?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz