Przy tym nieznajomym czułam się taka szczęśliwa, jakbym nie miała żadnych zmartwień. W sercu na sam jego widok czułam dziwne ciepło... Czy miłość jednak istnieje?
-"Luna, weź się w garść! Prawie w ogóle go nie znasz!"- podpowiadał mi umysł.
Serce jednak kategorycznie mu odmawiało. Nagle silny podmuch wiatru szarpnął tak mocno, że straciłam równowagę i runełam w objęcia Cole'a. Zarumieniłam się i szybko się odsunęłam.
-Wybacz -szepnęłam, uparcie wpatrując się w podłogę.
(Cole?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz