Westchnąłem i zacząłem opowiadać.
- Odkąd pamiętam chciałem wyrwać się z domu. Rodzice zawsze chcieli, żebym studiował medycynę i został lekarzem. Miałem tego dość więc pewnego dnia po prostu wyszedłem z domu i już tam nie wróciłem. Powoli zacząłem się staczać, a kiedy byłem już na dnie pojawił się facet, który powiedział, że jest sposób żeby zmienić moje życie. Powiedział mi o wilkołakach i zaproponował mi, że mnie przemieni. Zgodziłem się, ale wcześniej namówiłem swojego najlepszego przyjaciela, Victora, żeby też zgodził się na przemianę. Dołączyliśmy do watahy faceta, który nas przemienił. Na początku było super, jednak dosyć szybko okazało się, że Victor ma problemy z przemianą w człowieka. Niedługo po tym znalazłem w lesie martwego wilka. Jego oczy... - urwałem. Po części dlatego, że doszliśmy do kawiarni, a po części przez wspomnienie tamtego momentu. - To były oczy Victora...
Usiedliśmy przy stoliku w kącie.
- Wyjechałem. No i trafiłem tutaj. - skończyłem.
Luna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz