Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Oboje wyczuliśmy, że łączy nas jakaś więź w... genach. A przecież ja byłam wilkołakiem! Gdy chciałam podzielić się z nim wątpliwościami, on powiedział dokładnie to samo, co ja:
-Czy Ty czasem nie... -przerwaliśmy, śmiejąc się, że pomyśleliśmy dokładnie o tym samym. Po chwili milczenia ciągnęłam dalej, lecz dokładnie w tym samym momencie co mój nowy znajomy. -.... jesteś wilkołakiem?
Oboje wybuchnęliśmy serdecznym śmiechem. Tak dawno nie miałam sposobności, by się śmiać... Przy tym chłopaku czułam jednak, że życie jednak ma sens... Było w nim coś, czego nie potrafiłam opisać słownie. Nie chodziło tylko o jego niezwykle przystojny wygląd, ale o coś w głębi.
-Tak, jestem wilkołakiem -wyznałam śmiało, lecz znów powiedzieliśmy to w tym samym czasie.
(Cole?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz