Postanowiłem pojechać do miasta. Bez żadnego konkretnego celu. Wyszedłem z domu i wsiadłem do stojącego na podjeździe Chevroleta Camaro i ruszyłem w stronę miasta, "nieznacznie" przekraczając dozwoloną prędkość. Wkrótce byłem na miejscu. Zaparkowałem na przeciwko jakiegoś klubu. Wysiadłem z samochodu i odparłem się o maskę, obserwując przechodzących obok mnie ludzi. W pewnym momencie z klubu wyszła ciemnowłosa dziewczyna. Niby to nic dziwnego - przyszła się zabawić i tyle. Jednak było dla mnie jasne, że nie jest zwykłym człowiekiem. Pachniała wilkiem. Już dawno nie widziałem tu wilkołaka. Dziewczyna szła przed siebie z każdą chwilą oddalając się coraz bardziej. Podjąłem decyzję w ułamku sekundy. Przeszedłem przez ulicę i dogoniłem nieznajomą.
- Cześć. - powiedziałem, a ona odwróciła się w moją stronę. - Jestem Cole.
- Hej. - odpowiedziała nieco podejrzliwie, ale nie przedstawiła się.
- Powieść cię gdzieś? - spytałem.
Mia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz